Trzeba zabić starszą panią

31 sierpnia 2012
Trzeba zabić starszą panią, Graham Linehan, reż. Cezary Żak, Och-Teatr

Sztuka lekko humorystyczna, odrobinę tragiczna. Pełna ciętej riposty i zaskakujących sytuacji. Zabawna historia, która wprowadza w dobry nastrój, po prostu.

Tytuł spektaklu nie jest przypadkowy, bo sztuka powstała na podstawie filmów Alexandra Mackendricka oraz braci Coen. Akcja toczy się wokół starszej pani i grupy mężczyzn, którzy wynajmują u niej pokój. Oficjalnie panowie są muzykami, nieoficjalnie planują napad na bank. Misternie uknuty plan niemal dochodzi do skutku. Może gdyby starsza pani nie była melomanką prawda nie wyszłaby na jaw, może… Teraz trzeba zabić starszą panią. To kluczowy moment dla całego spektaklu. Od tej chwili na scenie zaczyna się naprawdę dziać. Akcja nabiera tempa i zaskakuje ciągłymi zwrotami. Seria nieprzewidzianych scen wciąga widza, a napięcie rośnie… Finał, jak na czarną komedię przystało, z happy-endem… dla wybranych.

W Trzeba zabić starszą panią na uwagę zasługują dialogi – proste i bezpośrednie, ale niepozbawione intelektualnej zabawy. Oczywiście nie byłyby tak wymowne, gdyby nie padały z ust świetnych aktorów. Na pierwszym planie starsza pani, czyli Barbara Krafftówna – urokliwa, charyzmatyczna i zabawna. Rewelacyjnie oddała charakter radosnej choć samotnej starszej pani. Nawet jej głos, który chwilami ginął w akustyce sali nie odjął granej postaci ani grama czaru. Możliwe, że wtedy uwagę odwracały jej suknie – za piękne kostiumy punkty zbiera Tomasz Ossoliński, albo gra światłem (Adam Kłosiński, Paweł Szymczyk), a może fantastycznie zaplanowana i oddająca klimat miejsca scenografia – brawo, Maciej Preyer!

Jednak spośród wszystkich aktorów to Serb Slobodan (Michał Żurawski) zdobył moje serce. Oczarował mnie bałkańskim akcentem, absolutnie! I nadal zastanawiam, jak zrobił tę sztuczkę z nożem – na wyjaśnienie zapraszam do teatru :) Poza nim rozbawił mnie Zawierucha, szalony i nieogarnięty wiercipięta, co lubi zamieszać. Całkiem rozczulająco wypadł też Konopka, gapa żyjący w innym świecie. Ach, i pan Pokora, mega przekonywujący! Jego sam na sam ze starszą panią to zdecydowanie jedna z lepszych scen. Widać w nim porozumienie i wieloletnie doświadczenie ze sceną, właściwe aktorom starszego pokolenia.

Widownia nagrodziła owacjami na stojąco. Nie byłam do nich przekonana. Chwilami miałam wrażenie, że akcja się nie klei. Brakowało mi tempa i dynamiki zdarzeń właściwej kryminałom. Możliwe, że nastawiłam się na coś innego, a Trzeba zabić starszą panią ma po prostu bawić widza. I robi to całkiem skutecznie.

Agnieszka Zawadka
Latest posts by Agnieszka Zawadka (see all)