Kto irytuje mnie w teatrze?

26 października 2013
Opisałam kilkadziesiąt spektakli, odwiedziłam większość warszawskich teatrów i mogę powiedzieć, że niejedno już widziałam. Czas podzielić się z Wami moimi poza spektaklowymi obserwacjami. Oto typy widzów, których każdy z nas nie raz spotkał w teatrze.

#1 telemaniacy
Czy tylko ja czuję zażenowanie, kiedy komuś na widowni dzwoni telefon? Najczęściej jest mi wstyd. Chwilami jestem zła. Irytuje mnie nie tylko fakt, że dźwięk dzwonka rozprasza mnie, ale też zawsze drżę, aby nie przeszkodził on w pracy aktorom. To taki klasyk, który zdarza się niemal w każdym teatrze. Prym wiedzie Teatr Polski, w którym zawsze znajdzie się taki agent. Ewentualnie zamiast rażącego dzwonka w każdym rzędzie znajdzie się widz ze świecącym ekranem w dłoniach. Naprawdę nie da się wytrzymać? Chętnie podpiszę się pod petycją, żeby telefony zostawiać przed wejściem na widownię.Dla higieny, dla spokoju, dla kultury.

#2 spóźnialscy
Każdemu może się zdarzyć. 5, 10, 15 minut… Upsss, i co zrobić? Na pewno nie pchać się do wykupionego miejsca na środku widowni stawiając po drodze pół rzędu do pionu. Są wolne miejsca przy wejściu? Siadaj. Nie ma? Schody zawsze służą pomocą. Spóźniłeś się więcej niż 15 minut? Czekaj do przerwy i nie psuj wieczoru innym. Tyle w temacie.

#3 gaduły
Myślisz, że jak szepniesz przyjaciółce na uszko słówko, to nic się nie stanie? Błąd. Szeptanie wytęża słuch. Ty szepniesz, ona zachichocze, pół widowni usłyszy. Gada młodzież, gadają starsi. Nie ma reguły, ale zdarza się to często i gęsto. Na ploteczki zapraszam do kawiarni. Najlepiej po spektaklu.

#4 komentatorzy
To typ gaduły. Komentuje bez skrępowania, najczęściej mamrocze sam do siebie. Uważa się za mistrza obserwacji. Zawsze znajdzie się na widowni Szpakowski teatru. Ciężko zwrócić mu uwagę, a kopnąć w kostkę nie wypada. Co robić? Jak żyć?

#5 wiercipięty
Raz w prawo. Raz w lewo. A teraz się wyprostuję. I tak co 5 minut albo najlepiej co 2. Tak wygląda mój ulubiony typ teatralnego wiercipięty. Nie każdy teatr ma idealny rozkład foteli, ale nie znaczy to, że musisz zmieniać pozycję z każdym ruchem aktora. Skup się. Wytęż wzrok i słuch, i siedź. Dziać ma się na scenie, a nie na widowni.

#6 niecierpliwi
Jeszcze aktorzy dobrze nie zeszli ze sceny, a oni już zrywają się do wyjścia. Stop. Jeśli wytrzymałeś kilkadziesiąt minut spektaklu, wytrzymasz jeszcze 3 minuty oklasków. Najzwyczajniej w świecie nieładnie tak wychodzić, a aktorom też na pewno nie jest miło. Nawet jeśli spieszysz się na autobus czy tramwaj – będzie następny. Teraz stój i klaszcz, a jak się nie podobało to siedź i przemilcz.

#7 chorzy
Raz kichnie, raz prychnie i jeszcze nosem pociągnie. Chory? Zostań w domu. Nie dekoncentruj i nie zarażaj innych. Rozumiem, że w teatrze można poczuć się jak w domu, ale bez przesady, są granice.

#8 modnisie
ą, ę, ą, ę… czyli moda wchodzi na salony.Obiecałam, że będzie osobny wpis, co założyć do teatru i będzie. Ale nie mogę nie wspomnieć teraz o pseudo celebrytkach. Wystrojone, koniecznie prosto od fryzjera, wyperfumowane i wymalowane jak lale. Żeby to chociaż była premiera albo Narodowy, ale to zwykły spektakl w Kwadracie. Za to tłok na schodach musi być, bo pani ledwo wspina się w nowych szpileczkach. Naprawdę nie szata czyni człowieka…

#9 wczorajsi
Dla równowagi wywołuję do tablicy omijających rytuał odświeżenia się przed wyjściem do teatru. Na widowni nie jesteśmy sami. Zwykle ktoś skazany jest na nasze towarzystwo. Wylanie na siebie choćby litra najdroższych perfum nie rozwiąże problemu, a może go nawet zintensyfikować. Aha, warto wcześniej nie palić, nie pić % i nie jeść czosnku czy cebuli, ewentualnie nauczyć się wstrzymywać oddech na czas trwania spektaklu – przy 2h sztukach nowy rekord Guinessa murowany.

#10 szperacze
Środek spektaklu, absolutna cisza, a pani właśnie przypomniała sobie, że musi coś sprawdzić w torebce. Więc rozsuwa, zasuwa i jeszcze poszpera w torebce przegrzebując całą jej zawartość w poszukiwaniu nie wiadomo czego. Potem okazuje się, że jednak niczego nie znalazła, bo tak naprawdę to niczego nie szukała. Aha, najlepiej jak pani ma w torebce szeleszczącą siatkę albo pęk kluczy. Mój faworyt w Teatrze Polskim wyjął z reklamówki… jedzenie na wynos, którego nie omieszkał konsumować ukradkiem. Taka sytuacja.A Was który typ najbardziej irytuje?

Macie swojego faworyta?

Agnieszka Zawadka

Agnieszka Zawadka

Ambasadorka teatru z zamiłowania, pedagog z wykształcenia, marketerka z zawodu, amatorka fotografii z doskoku. Zawsze blisko ludzi, ich potrzeb i emocji. Angażuje się we wszystko, co czuje, że warto robić.
Agnieszka Zawadka

Latest posts by Agnieszka Zawadka (see all)

3 komentarze
Kasia
8 kwietnia 2014 @ 16:44

O matko… też mnie niektóre z tych rzeczy irytują… Szczególnie telefony… Skupiasz się na sztuce, wgłębiłeś się w historię i tu nagle komuś dzwoni telefon i już zostałeś bezczelnie wytrącony z magicznego świata.

Odpowiedz
em
16 stycznia 2016 @ 22:44

Również bardzo często chodzę do teatru. Odwiedziłem większość warszawskich teatrów (w tym też takie malutkie czy amatorskie). Opisane tutaj rzeczy również zauważyłem i mnie denerwują. Niby człowiek elegancko ubrany, za bilet zapłacił 100 zł czy więcej, a słoma z butów wystaje. Tak, nie szata czyni człowieka, a wyjście do teatru nie jest równoważne, że ktoś jest osobą kulturalną, a z wiekiem niekoniecznie nabywa się mądrości. Z takich „ciekawszych” nieopisanych tutaj rzeczy, to widziałem jak chłopak siedział na widowni w czapce z daszkiem. Widziałem też gimnazjalistę przed spektaklem, przy praktycznie pełnej widowni przebierającym się w drugi komplet ciuchów na środku schodów. To miało miejsce w dużych i popularnych teatrach.
Jakbym miał wybierać, to najbardziej mnie denerwują komentatorzy. Częściej widzę w tej roli płeć piękną mówiącą do swojego partnera ewentualnie koleżanki. Jak ktoś siedzi blisko mnie i cały czas komentuje, to zwracam uwagę. Zdarzyło mi się zwrócić uwagę 60 letniej kobiecie (celowo tutaj napisałem wiek, bo tym starszym też czasem przydałyby się lekcje zachowania się w teatrze) siedzącej za mną. Normalnie spektaklu nie dało się oglądać. Cały czas słyszałem jej komentarze na temat tego, co dzieje się na scenie, które kierowała do swojej cichej koleżanki.

Też nie lubię głodnych czy spragnionych. Jakby nie mogli wysiedzieć godzinę do przerwy i otwierają butelkę z wodą czy jakieś cukierki.

Odpowiedz
    Alina
    17 marca 2017 @ 12:22

    Wprawnie i zabawnie wymieniłaś typy osób, które po prostu nie potrafią się zachować w teatrze. Ale jak się zachować w takiej sytuacji? Wczoraj miałam taką irytującą sytuację. Byłam w teatrze, za mną siedziało starsze małżeństwo (70+), kobieta głośno komentowała dosłownie wszystko, co działo się na scenie. Poprosiłam o ciszę raz, ale nie poskutkowało. Sztuka trwała kilka godzin. Po spektaklu przy wyjściu zwróciłam jej uwagę, że zachowywała się nieodpowiednio. Była oburzona MOIM zachowaniem! Czy w teatrze są osoby z obsługi, które powinny takich ludzi wypraszać? Założę się, że zepsuła spektakl nie tylko mnie, bo słyszało ją ze 4 rzędy, tylko nikt nie miał odwagi się odezwać.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*