Di, Viv i Rose

21 lutego 2015

Di, Viv i Rose, reż. Maciej Kowalewski, Teatr Capitol

Historia jakich wiele – trzy dziewczyny spotykają się na studiach i zostają przyjaciółkami na całe życie. Sęk w tym, że życia nie mają sielsko-anielskiego, przez co ich przyjaźń nieraz jest wystawiana na próbę. Może dzięki temu są widzowi takie bliskie?

Di, Viv i Rose

Niech nikogo nie zmyli, że Di, Viv i Rose to kolejna banalna komedia w Capitolu. Losy trzech dziewczyn łączą się w akademiku, kiedy to postanawiają zamieszkać razem w domu. Choć różni je wiele, łączy studenckie życie. Razem przeżywają swoje pierwsze miłości i szaleństwa, czym  bezbłędnie bawią widza w pierwszym akcie. Drugi akt zaskakuje tragicznym splotem wydarzeń i pozbywa wszelkich złudzeń, że Di, Viv i Rose to historia o beztroskim życiu studenckim. Poznajemy dalsze losy bohaterek, które zbiegają się w ich różnych momentach życiowych. Nie brakuje w nich rozstań, rozczarowań i niespodziewanych wydarzeń.

Warto przyjrzeć się bliżej głównym bohaterkom. Rose (Daria Widawska) początkowo ujmuje swoim urokiem – typ kobiety beztroskiej, doskonale odnajdującej się w kuchni, z kokardą we włosach i słabością do mężczyzn. Potem jej przemiana z niewyżytej seksualnie panny w oddaną matkę ściska serce. Postać Rose pokazuje obraz kobiety za którą życie zdecydowało samo – kobiety bezradnej, zagubionej, przytłoczonej codziennością. Jej przeciwieństwem jest zdeklarowana lesbijka – Di (Joanna Brodzik) – silna, przebojowa i energiczna. Jej postać napędza akcje i dodaje pikanterii wielu scenom. Jednak kiedy staje się ofiarą gwałtu, Di nieco traci na sile a jej rola odchodzi nieco w cień. Trio uzupełnia Viv (Małgorzata Lipmann) – niezależna intelektualistka. Początkowo daje się poznać jako skromna, wiecznie zaczytana i stroniąca od mężczyzn studentka. W dorosłym życiu staje się zapracowaną kobietą sukcesu, lubiącą czasem (czasem częściej) zaglądać do kieliszka. Patrząc na Viv można odnieść wrażenie, że jej ucieczka do Nowego Jorku, była ucieczką przed dawnym życiem pełnym ukrytych kompleksów. Z dziewczyny zafascynowanej światem nauki została zagubiona i samotna kobieta. To zdecydowanie najciekawsza postać spektaklu i najlepiej zagrana rola – chapeau bas, Lipmann!

Di, Viv i Rose to skomplikowany przypadek. Z jednej strony bawi lekkimi scenami, z drugiej zaskakuje mocnym zwrotem akcji. Przyznam, że początkowo byłam bliska rozczarowaniu, bo spodziewałam się landrynkowej historii. Tymczasem Di, Viv i Rose to słodko-gorzka opowieść pełna wielu emocji i prawdziwych wzruszeń. Ujmuje różnorodnością, zaskakuje realizmem, przywraca nadzieję.

Agnieszka Zawadka

Agnieszka Zawadka

Ambasadorka teatru z zamiłowania, pedagog z wykształcenia, marketerka z zawodu, amatorka fotografii z doskoku. Zawsze blisko ludzi, ich potrzeb i emocji. Angażuje się we wszystko, co czuje, że warto robić.
Agnieszka Zawadka

Latest posts by Agnieszka Zawadka (see all)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*